Analiza na 28.08.20

Analiza na 28.08.20

ATP Masters 1000 „Cincinnati”
Stefanos Tsitsipas vs Milos Raonic

Spotkanie półfinałowe pierwszego turnieju rangi 1000 w tym przedziwnym sezonie. W nazwie Cincinnati, ale zawodnicy grają oczywiście w Nowym Jorku czyli w bańce przygotowanej przez organizatorów pod US Open, które odbędzie się na tych samych kortach (oczywiście mecze rozgrywane są bez udziału kibiców). Organizację na pewno trzeba pochwalić. Póki co bez większych kontrowersji, ale skupmy się na meczu, gdyż bój Tsitsipas vs Raonic zapowiada się arcyciekawie. Poprzednie spotkania pokazały, że obaj prezentują wysoką formę. Szczególnie zadziwił Kanadyjczyk, który w ostatnich sezonach więcej czasu spędził w gabinetach lekarskich niż na korcie. Przed wznowieniem sezonu widać było, że przybyło mu kilka kilogramów i mało kto się spodziewał, że zagra na tak wysokim poziomie. Muszę mu oddać szacunek, gdyż nie bardzo wierzyłem, że cokolwiek tutaj ugra i nie byłbym zdziwiony jakby odpadł już w pierwszej rundzie z Samem Querreyem. Tak się jednak nie stało i zaliczył kilka znakomitych występów. Najpierw ze wspomnianym Amerykaninem, później ograł będącego w dobrej formie Daniela Evansa. W trzeciej rundzie przyszedł czas na bój z powracającym do wysokiej formy Andym Murrayem, lecz Szkot został bardzo łatwo wypunktowany. We wszystkich wspomnianym meczach Raonic nie stracił ani razu swojego serwisu, co tylko pokazuje w jakiej jest formie! Pierwsze poważne problemy przyszły w ćwierćfinale, gdzie zmierzył się z Filipem Krajinoviciem. Trzeba oddać Serbowi, że z formą trafił znakomicie (kilka tygodni wcześniej grał przeciętny tenis w Mistrzostwach Europy Wschodniej). Pierwszy set padł łupem Krajinovicia, który wykorzystał przestój Milosa w początkowych gemach, a będąc precyzyjnym bardzo pomógł sam Kanadyjczyk, który popełnił kilka podwójnych błędów. Serb grał bardzo dobry tenis, a w pierwszej partii przełamań już nie ujrzeliśmy. Drugi set zaczął się identycznie czyli od dość szybkiego przełamania serwisu Raonicia i wydawałoby się, że mecz zmierzał ku końcowi. Serb prowadził już 5-3 w drugiej partii, lecz swojego gema wyserwował Kanadyjczyk i przy 5-4 i serwisie Serba doszło do niespodziewanego przełamania, więc mieliśmy remis i zaraz później wynik seta rozstrzygnął tie-break, w którym zdecydowanie lepszy był Rao, który siłą rzeczy miał już mentalną przewagę. Jednak decydujący set wcale nie był formalnością. Wręcz przeciwnie, bo znów Krajinovic był bliski korzystnego dla siebie rozstrzygnięcia, gdyż przy 5-4 dla Serba, Rao musiał bronić piłki meczowej! Jak się okazało ten punkt był kluczowy, gdyż gem później zrezygnowany Filip został dopiero drugi raz przełamany w tym meczu, a Milos wyserwował seta i cały mecz. Był to niewątpliwie najtrudniejszy sprawdzian dla Kanadyjczyka, lecz ostatecznie go zdał, za co należą mu się po raz kolejny słowa uznania. Warto dodać, że Raonic może pochwalić się znakomitymi statystykami serwisowymi. W całym turnieju został przełamany tylko dwukrotnie (w jednym meczu). W wymianach wygląda bardzo przyzwoicie i wcale nie widać, że przybyło mu kilka kilogramów (widocznie dobrze się z tym czuje). Podsumowując, mogliśmy kilkukrotnie zobaczyć starego dobrego Raonicia – miłe zaskoczenie.
Stefanos Tsitsipas ma za sobą bardzo ciekawe spotkania, które przeszedł jak burza, ale co ciekawe zmierzył się z trzema wieżowcami-serwismenami, a czeka go mecz z czwartym. Prawdopodobnie to pierwszy taki przypadek w historii tenisa, a jeśli nie to proszę mnie poprawcie. Grek na pewno nie może narzekać na drabinkę, gdyż w każdym meczu był dość wyraźnym faworytem, a rywale nie zawsze podjęli rękawice. W pierwszej rundzie wolny los, w drugiej łatwy pojedynek z Kevinem Andersonem, który wystrzelał się na wszelkie możliwe sposoby, w trzeciej zrezygnowany John Isner, który już rundę wcześniej grał słabo (podobnie w deblu), a w ćwierćfinale Reilly Opelka poddał spotkanie przez kontuzję kolana. Grek na korcie siłą rzeczy spędził sporo mniej czasu niż Kanadyjczyk. Jednodniowa przerwa na pewno była bardziej korzystna dla Kanadyjczyka, który spokojnie mógł się zregenerować po ciężkim boju z Krajinoviciem. Tsitsipas tak naprawdę nie zdążył pokazać w pełni swojego kunsztu i nie do końca można stwierdzić czy rzeczywiście jest w optymalnej formie, bo przecież słabiej dysponowanego Isnera nie zdołał przełamać ani razu, tak samo kontuzjowanego Opelkę – powiecie, ale to serwismeni, więc jak? A no były okazje i wielcy je potrafią wykorzystać, a przecież do takiego miana aspiruje Grek. Według mnie ten mecz będzie bardzo wyrównany i wcale nie skazuje na porażkę Raonicia, który według bukmacherów raczej przegra ten mecz. Co ciekawe panowie spotkali się ze sobą raz, przy okazji ostatniego szlema czyli Australian Open 2020 i wtedy bitym faworytem był Stefanos Tsitsipas, a ostatecznie przegrał…0-3. Teraz notowania są nieco bardziej zbliżone, ale dalej rozbieżność jest spora. Grek póki co nie stracił seta w tym turnieju, więc przy okazji próbuję zagrać na przełamanie tej serii. 
Typ:
 Milos Raonic +1,5 seta (ha)
Kurs: 1,57

Wsparcie i analizy: https://patronite.pl/TenisbyDawid


!REJESTRACJA – eWinner!

Kod promocyjny: TBD (zakład bez ryzyka do 155 PLN)

Zakaz uczestnictwa w grze hazardowej dla osób poniżej 18 roku życia. Hazard stwarza wysokie ryzyko straty finansowej. Nadmierna gra niesie za sobą potencjalne zagrożenie dla zdrowia.  
Ewinner Sp. z o.o posiada zezwolenie na urządzanie bukmacherskich zakładów wzajemnych za pośrednictwem sieci Internet wydane przez Ministra Finansów dnia 30 października 2018 r. na okres 6 lat o numerze PS4.6831.29.2017. 

Admin

Fan ATP Tour oraz zawodnik amatorski/organizator rozgrywek
Close Menu