Aż 7 Polaków w singlu! Świątek i Djokovic ponownie faworytami bukmacherów – Wimbledon 2022 [ZAPOWIEDŹ]

Wimbledon - Świątek - Djokovic

Czas na Wimbledon! Choć w tym roku organizatorzy turnieju musieli stawić czoła kilku niecodziennym sytuacjom, legendarne angielskie korty ponownie staną się areną zmagań najlepszych tenisistów. Zapraszamy na naszą zapowiedź!

Dołącz do największe grupy tenisowej w Polsce – Nie śpię, bo oglądam tenis

Turniej kobiet

Mateusz Wasiewski (tenisbydawid.pl & sportsinwinter.pl)

Choć na Wimbledon przyjedzie bez rozegranego meczu w tym roku na trawie, choć ta nawierzchnia jest dla niej teoretycznie najgorsza, ja mimo wszystko stawiam w roli faworytki do wygrania całego turnieju jedynkę rankingu WTA. W moim odczuciu Iga Świątek może na zakończenie zmagań w Londynie dołożyć kolejny cenny skalp do swojego niezwykle bogatego dorobku w sezonie 2022. Wielu typuje, że nadchodzi czas zakończenia niesamowitej serii zwycięstw naszej tenisistki. Coś mi jednak podpowiada, że to nie na trawie zakończy się wspomniana seria. A przynajmniej, pół żartem, pół serio pisząc, nie w tym roku.

Świątek na Wimbledon przyjedzie po okresie solidnej regeneracji. A to może jej tylko pomóc w odnalezieniu motywacji i głodu wygrywania przez kolejne miesiące. Po raz pierwszy 21-latka z Raszyna zagra na trawie pod okiem Tomasza Wiktorowskiego, który wybitnie rozumie funkcjonowanie i pracę tenisistów na najrzadszej nawierzchni do gry. Zresztą na pewno już podczas odbytych treningów przekazał (i wdrożył w życie) cenne rady mające dać lepszą efektywność Igi podczas wimbledońskich rozgrywek.

Spotkań na nawierzchni trawiastej u Igi ostatnio nie było, jednak Polka będzie miała czas na to, aby wejść w rytm podczas pierwszych rund. Mecz otwarcia z kwalifikantką Fett, potem starcie z Kovinic lub Kartal. Dobre przetarcie przed spotkaniami o najwyższą stawkę powinny dać ewentualnie pojedynki z Putincewą i Krejcikovą (odpowiednio w 3. i 4 rundzie), choć obawiam się, że do drugiego z wymienionych meczów może nie dojść. Ćwierćfinał to możliwe spotkanie z Pegulą lub Muguruzą. Jeśli mówimy o tych najwyżej rozstawionych zawodniczkach, to dużo większe szanse na osiągnięcie najlepszej ósemki turnieju daję Amerykance. Hiszpanka bowiem gra ostatnio bardzo słabo, a już w drugiej rundzie (jeśli przebrnie przez pierwszą) czeka ją spotkanie albo ze Stephens, albo Zheng.

Iga Świątek, Wimbledon 2018 (fot. Carine06 / flickr.com)

W półfinale Iga może zmierzyć się m.in. z Badosą, Pliskovą lub Halep. Hiszpanka przeżywa jednak bardzo trudny okres. Jej mowa ciała i sam styl grania nie przypominają zwycięskiej sylwetki z ubiegłorocznego Indian Wells. Karolina Pliskova mogłaby sobie ten półfinał ewentualnie wyserwować. Warunek jest jeden – nie może popełniać czterech podwójnych błędów serwisowych w jednym gemie, jak to miało miejsce podczas meczu z Katie Boulter w Eastbourne. Najwięcej szans na pojawienie się w TOP4 tegorocznego Wimbledonu i zagranie przeciwko Idze daję Simonie. Rumunka w Bad Homburg wyglądała naprawdę dobrze. Martwić może jej krecz z powodu problemów z szyją, ale ja do tego bym nie przywiązywał zbyt dużej wagi.

Najgorętszym zestawieniem omawianego półfinału byłaby z pewnością para Świątek – Williams. Serena powróciła do touru na (być może tylko) Wimbledon. Amerykańska supergwiazda ma za sobą dwa mecze deblowe. Jakie wnioski możemy wyciągnąć po obejrzeniu tych spotkań? 23-krotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych nie zapomniała o mocnych uderzeniach i groźnym serwisie. Ogromnym problemem może być natomiast sfera fizyczna – poruszanie po korcie, gra w biegu. Te gołym okiem widoczne braki sprawiają, że nie należy upatrywać w Serenie kandydatki do drugiego tygodnia. Jeśli jednak tam dojdzie, to może wystąpić przeciwko rodaczce Coco Gauff. Byłby to dość symboliczny mecz. Na pewno kibice chcieliby to zobaczyć. Bo przecież mistrzyni skreślać nigdy nie wolno.

Kto z Igą w finale? Kontaveit, Jabeur, a może Kerber? Patrząc na rezultaty z ostatnich turniejów, pierwsza z trójki wymienionych może szybko pożegnać się z rywalizacją na trawie. O ile wierzę w jej możliwe zwycięstwa w 1 i 2 rundzie, o tyle później może czekać groźna Ukrainka Kalinina i tu raczej kolorowo z perspektywy Estonki nie będzie. Jabeur grała w Eastbourne debla z Williams. Tunezyjka, podobnie jak Halep, zrezygnowała z dalszej rywalizacji tuż przed Wimbledonem z powodu problemów zdrowotnych. Miejmy nadzieję, że to tylko zapobiegawcza zagrywka przed najważniejszym turniejem w tej części sezonu i Ons pokaże swój bardzo dobry tenis.

Mimo mojej ogromnej sympatii do Angie, nie chciałbym, aby jej nazwisko pojawiło się w finale. Na jej drodze stoi bowiem Magda Linette. Poznanianka może stoczyć bój z Kerber w drugiej rundzie. Wimbledońską kampanię rozpocznie zaś od starcia z kwalifikantką Contreras Gomez. Fernanda może postawić się naszej reprezentantce, ale liczmy, że Magda w dobrych nastrojach po deblowym triumfie w WTA 500 w Eastbourne solidnie wejdzie w trzeci w tym roku turniej wielkoszlemowy. Z drugą rundą w Londynie 30-latka powinna mieć dobre wspomnienia – rok temu na tym etapie pokonała Elinę Svitolinę.

Maja Chwalińska (Wimbledon / YouTube)

Czego możemy się spodziewać po reszcie Polek? Magdalena Fręch spróbuje postawić się Camili Giorgi. Jeśli Włoszka będzie trafiać, to, niestety, to spotkanie może się szybko zakończyć. Tak być nie musi, ale Polka musi zmienić to, co jest jej zmorą w ostatnich meczach – brak umiejętności kończenia istotnych wymian, gemów, setów, a finalnie meczów. Trudne zadanie ma przed sobą Katarzyna Kawa. Jej rywalka Rebecca Marino na trawie grać umie i, jak się wydaje, obecnie znajduje się w dobrej dyspozycji. To Kanadyjka będzie znaczną faworytką tego spotkania. Jeśli jednak Kawa pokaże to, co podczas kwalifikacji, powinniśmy zobaczyć niezłe spotkanie. W nagrodę za ewentualny triumf reprezentantka Polski najprawdopodobniej mogłaby sprawdzić się w konfrontacji ze wspominaną już Ons Jabeur.  Debiutantka w głównej drabince wielkiego szlema Maja Chwalińska w pierwszej rundzie trafiła na Katarinę Siniakovą. Rzecz jasna Czeszka na papierze ma dużą przewagę nad 20-latką. Maja powinna jednak wyjść na kort bez jakichkolwiek kompleksów i presji – sam awans do 1 rundy to jej duży sukces. Niech czerpie radość z możliwości starcia z naprawdę dobrą rywalką. Na końcu liczy się wygrana, ale z tego spotkania można wynieść stanowczo więcej niż suchy wynik.

Już pierwsza runda dostarczy nam wielu emocji. Kibice zapewne zacierają ręce na myśl o spotkaniu Simony Halep z Karoliną Muchovą. 26-letnia Czeszka potrafi genialnie prezentować się na trawie. Sam jej tenis też jest świetny. Pytanie, czy sytuacja z jej zdrowiem wygląda równie kolorowo. Jeśli tak, to czeka nas niesamowita batalia. Ja stawiam mimo wszystko na Halep, ale już nie mogę się doczekać, jak to spotkanie się potoczy. Jedno jest pewnie – Simonie gorzej się trafić na samym początku turnieju nie mogło. Ciekawie prezentują się też zestawienia Cornet-Putincewa, Saville-Tomova, Tomljanovic-Teichmann, Zheng-Stephens czy Van Uytvanck-Raducanu. Jestem bardzo ciekaw tego ostatniego meczu. Moim zdaniem Emma bardzo szybko pożegna się z zawodami przed własną publicznością. Widzę spore szanse na to, że Belgijka zagra dalej. Z niecierpliwością czekam też na występ Beatriz Haddad Mai. Szczerze mówiąc nie sądzę, że Brazylijka daleko zajdzie w tym turnieju. Na pewno będzie jej trudno o bardzo wysoką formę po 3 tygodniach grania bez przerwy. Być może jej mecze nie były najbardziej intensywnymi spotkaniami, ale to wciąż mały maraton, który tenisistka z Sao Paulo odbyła.

Kursy na triumfatorkę turnieju od forBET

Na koniec chciałem zwrócić uwagę na finalistki turnieju poprzedzającego Wimbledon – Jelenę Ostapenko i Petrę Kvitovą. Wydaje się, że Łotyszka odnalazła formę po tygodniach jednego wielkiego męczenia się na korcie. Jelena wylosowała bardzo dobrą drabinkę i nie zdziwię się, jeśli dojdzie do drugiego tygodnia, o ile oczywiście nie odechce jej się powstrzymywać od banalnych błędów i nerwowych zagrań.

A Petra… Petra powróciła. I to jest świetna informacja. W Eastbourne wyglądała genialnie i życzę jej bardzo dobrego rezultatu. Czeszka jest w połówce Igi, ale… jeśli ktoś już musi pokonać naszą wspaniałą zawodniczkę, to niech to będzie właśnie Petra.

Dominik Senkowski (Sport.pl)

Iga Świątek miała udane losowanie. Rywalki w pierwszych rundach powinny pozwolić Polce spokojnie przyzwyczaić się do nawierzchni. Pierwsza trudniejsza przeciwniczka to zapewne Pegula w czwartej rundzie. Amerykanka może być jedną z groźniejszych tenisistek w Londynie. Dobre losowanie ma za sobą także Ons Jabeur, jedna z faworytek turnieju. Żałuje, że Serena Williams nie trafiła na żadne mocne nazwisko już w pierwszej rundzie, bo trudno przewidzieć jak długo Amerykanka utrzyma się w imprezie. Typuje w finale Igę. Druga finalistka? Totalnie nie da się tego przewidzieć, ale stawiam, że nie będzie to nikt z top 10.

Turniej mężczyzn

Przemysław Dobosz (tenisbydawid.pl & Hubert Hurkacz FC)

W mojej opinii trawiasty szlem skrywa w swojej drabince czterech głównych faworytów: Novaka Djokovicia, Rafaela Nadala, Huberta Hurkacza i Matteo Berrettiniego. Los umieścił każdego z nich w innej ćwiartce, co tym bardziej zwiększa prawdopodobieństwo scenariusza, w którym każdy z wymienionych znajdzie się w półfinale imprezy.

Zacznę od Djokovicia, który otwiera drabinkę tegorocznych zawodów. Można śmiało stwierdzić, że w drodze do ¼ finału Serb nie spotka na swojej drodze zawodnika, który „na papierze” ma realne szanse na wyeliminowanie obrońcy tytułu. Jego awans do tej fazy wydaje się być praktycznie pewny, choć oczywiście nigdy nie można wpisywać wyników przed meczem. Nazwiskiem, które warto śledzić jest natomiast Tim van Rijthoven. Sensacyjny zwycięzca turnieju w s’Hertogenbosch może trafić na Novaka w 4. rundzie. Taki pojedynek na pewno byłby dla Holendra czymś absolutnie wyjątkowym.

Carlos Alcaraz Garfia (fot. Carlos Alcaraz / twitter)

W ćwierćfinale możliwy jest hitowy pojedynek Djokovicia z Carlosem Alcarazem. Kluczową kwestią będzie jednak to, jak dobrze Hiszpan będzie czuć się na kortach trawiastych. W tych warunkach dziewiętnastolatek nigdy nie błyszczał, aczkolwiek należy zaznaczyć, że okazji do rywalizacji na tej nawierzchni zbyt wielu nie miał. Na pewno tenisista z Murcii nie może być wymieniony ani jako pewny kandydat do końcowego sukcesu, ani jako pewniak do szybkiego wylotu. Siódma rakieta świata będzie mogła spotkać po drugiej stronie kilku bardzo niewygodnych rywali, jak np. Oscar Otte, Andy Murray czy Jannik Sinner. Zobaczymy, czy Alcaraz potwierdzi swoją klasę również na trawie, czy jednak będzie musiał jeszcze poczekać.

Ostatnim punktem dotyczącym ćwiartki numer jeden jest opinia dotycząca szans pierwszego z dwóch naszych reprezentantów w turnieju, czyli Kamila Majchrzaka. W 1. rundzie Polaka czeka starcie z Thanasim Kokkinakisem. Australijczyk świetnie rozpoczął sezon, ale później jego występy były nierówne. Spotkanie zapowiada się na wyrównane, w którym lekkim faworytem określiłbym piotrkowianina. Zwycięstwo najprawdopodobniej przyniesie Majchrzakowi nagrodę w postaci pojedynku z Novakiem Djokoviciem. Dla drugiej rakiety naszego kraju byłoby to z pewnością niesamowite przeżycie i szansa sprawdzenia się na tle najlepszych. Oby taki układ zdarzeń stał się faktem.

Głównym faworytem ćwiartki numer dwa jest drugi i ostatni reprezentant Polski w grze pojedynczej, czyli Hubert Hurkacz. Wrocławianin wygrywając turniej w Halle potwierdził, że na trawie czuje się znakomicie i znacznie umocnił swoją pozycję przed zmaganiami na kortach All England Tennis and Croquet Club. Polak ma duże szanse na dobry wynik, ale będzie musiał od początku wejść na swoje największe obroty. Alejandro Davidovich Fokina to naprawdę niewygodny rywal, który zawsze zmuszał Huberta do maksymalnego wysiłku. W londyńskich warunkach zdecydowanym faworytem tego starcia będzie dziesiąty zawodnik świata. W kolejnych rundach „Hubi” może spotkać kilku potencjalnie niebezpiecznych rywali, jak Adrian Mannarino, Cameron Norrie czy Grigor Dimitrov. Szczególnie warto zwrócić uwagę na Bułgara, z którym reprezentant Polski ma do wyrównania rachunki. Każdy z wymienionych graczy jest w zasięgu tenisisty z Dolnego Śląska, grającego swój optymalny tenis. W ćwierćfinale rozstawienia sugerują spotkanie z Casperem Ruudem, jednak realnie forma Norwega na trawie stawia taki plan pod sporym znakiem zapytania. Zagrozić turniejowej „trójce” mogą chociażby Frances Tiafoe, Marton Fucsovics czy Alexander Bublik. Obiektywnie trzeba przyznać, że finalista tegorocznego French Open nie trafił do segmentu pełnego specjalistów od zielonej nawierzchni. Mimo wszystko miejsca do potknięcia są. Osobiście mam nadzieję, że Hubert Hurkacz zagra z Novakiem Djokoviciem w półfinale. Oby tak się stało.

Drugą połówkę drabinki otwiera jeden z prawdziwych „królów trawy” – Matteo Berrettini. Od czerwca 2021 roku Włoch zdobył na trawie cztery tytuły i przegrał tylko jeden mecz – w finale ostatniej edycji Wimbledonu. Imponujące wyniki, które z pewnością spędzają sen z powiek wszystkich potencjalnych rywali jedenastej rakiety świata. Wśród nich znajdziemy kilka ciekawych nazwisk, jednak większość z nich może trafić na reprezentanta Italii dopiero w ćwierćfinale. Są to przede wszystkim Roberto Bautista Agut i Nick Kyrgios. Dwaj ostatni wymienieni mogą spotkać się ze sobą na etapie 4. rundy. Taki mecz byłby bez wątpienia hitem tej fazy rywalizacji. Wcześniej reprezentant Italii może skrzyżować rakiety z Jackiem Draperem, który potrafi bardzo dobrze grać na swojskiej trawie. W tej części drabinki wylądował także półfinalista ostatniej edycji turnieju, czyli Denis Shapovalov. Kanadyjczyk prezentował w ostatnich tygodniach fatalną formę i jeśli nagle nie wskoczy na swój optymalny poziom, trudno będzie mu liczyć na jakikolwiek pozytywny rezultat.

Rafael Nadal (fot. Carine06 / flickr.com)

Na samym dole drabinki znajdziemy natomiast Rafaela Nadala. Jeszcze niedawno Hiszpan nie był pewien występu w londyńskim szlemie. Wygląda na to, że zwycięzca dwudziestu dwóch turniejów wielkoszlemowych zdążył doprowadzić swój organizm do odpowiedniego stanu i będzie mógł podjąć próbę walki o trzeci triumf najwyższej rangi w tym sezonie. Początek drogi Nadala powinien pozwolić mu złapać dobry rytm. Pierwsze poważne wyzwanie może czekać gracza z Majorki w czwartej rundzie, w której może czekać na niego finalista Brytyjskiej imprezy z sezonu 2017, Marin Cilic. Chorwat największe kłopoty może mieć na samym starcie, bowiem jego przeciwnikiem będzie Mackenzie McDonald. Problemy są możliwe także w rundzie trzeciej, w której rywalem mistrza US Open 2014 ma szansę zostać Botic van de Zandschulp. Jestem ciekawy, czy Cilic nawiąże do swojej rewelacyjnej formy z Paryża i będzie w stanie zaskoczyć kibiców i ekspertów również w Wielkiej Brytanii.

W przypadku awansu do ćwierćfinału Nadal lub Cilic mogą trafić m.in. na kogoś z dwójki Talyor Fritz, Felix Auger-Aliassime. Ten drugi zawodnik wylosował w pierwszej rundzie niezwykle niebezpiecznego na trawie Maxime’a Cressy’ego. Z graczami prezentującymi styl serve & volley gra się po prostu ciężko. Jeśli Amerykanin będzie grał swój najlepszy tenis, może realnie zagrozić Felixowi i stać się kandydatem do miana czarnego konia imprezy. Kluczową sprawą będzie to, na ile poważne są problemy zdrowotne reprezentanta USA, na które narzekał w końcowej fazie zawodów w Eastbourne. Moim zdaniem ostatnia ćwiartka drabinki tegorocznego Wimbledonu jest tą najtrudniejszą do wytypowania. Nie ulega jednak wątpliwości, że w przypadku awansu do półfinału Matteo Berrettiniego, każdy jego ewentualny rywal będzie musiał przygotować się na sprawdzian o najwyższym stopniu trudności.

Damian Kust (CrackedRacquets.com & tenisbydawid.pl)

Faworytem Wimbledonu jest oczywiście Novak Djokovic, ale na pewno nie jest to taka przewaga z którą mieliśmy do czynienia rok temu. Matteo Berrettini przegrał wtedy w finale, ale wciąż pokazuje, że na trawie czuje się rewelacyjnie i na pewno nie złożyłby broni w ewentualnym rewanżu. Rafael Nadal to troszeczkę dzika karta, bo na Wimbledonie w finale nie był od ponad dekady, ale w ostatnich dwóch edycjach (w których wystąpił) grał świetnie i przegrywał w półfinałach ze swoimi największymi rywalami. Po tytule w Halle przebojem do grona faworytów wbił się też Hubert Hurkacz. Z drugiego szeregu można upatrywać szans na końcowy triumf Marina Cilicia, który często znajduje formę na turnieje wielkoszlemowe, bądź Felixa Augera-Aliassima, który na trawie gra świetnie, ale ostatnio prezentuje nierówną dyspozycję.

Djokovic na losowanie na pewno nie może narzekać. W jego sekcji ciężko szukać przed ćwierćfinałem rywali, którzy mieliby w starciu z nim realne szanse. Nawet patrząc na potencjalny ćwierćfinał, Carlos Alcaraz w przyszłości pewnie będzie dosyć groźny na trawie przy jego hiper-ofensywnym stylu, ale na razie Hiszpan szuka ogrania na tej nawierzchni. Chociaż to czasem słaby wyznacznik, w pokazówce w Hurlingham łatwo uległ Francesowi Tiafoe.

Kursy na triumfatora turnieju od forBET

Faworyt numer dwa, czyli Berrettini, też powinien być dosyć zadowolony. Włoch w ostatnim czasie na trawie niżej sklasyfikowanych rywali pokonuje bardzo pewnie, do tego oczywiście jest to jego najlepsza nawierzchnia. Potężny serwis, świetny slajs, bardzo proste, ale skuteczne sposoby na wygrywanie punktów – to wszystko jest tutaj bardzo premiowane. Stawić mu czoło w czwartej rundzie mógłby może Alex de Minaur, czy też zwycięzca z pary Jack Draper/Zizou Bergs, ale wciąż ciężko sobie wyobrazić ich eliminujących Berrettiniego na dystansie pięciu setów. Poważnie przetestowany Włoch może zostać za to w ćwierćfinale, prawdopodobnie z którymś z trójki Stefanos Tsitsipas/Nick Kyrgios/Roberto Bautista Agut.

Nadal też powinien mieć dosyć spokojne wejście w turniej, ale już trzeciorundowy pojedynek z Lorenzo Sonego (albo ewentualnie z Denisem Kudlą czy Alexeiem Popyrinem) nie musi być prosty, jeśli Hiszpan nie zdąży do tego czasu odnaleźć się na Londyńskiej nawierzchni. Totalnym hitem byłby jego mecz z Marinem Ciliciem w czwartej rundzie, ale Chorwat najpierw musi przejść Botica van de Zandschulpa.

Z innych wysoko rozstawionych zawodników dramatycznie wylosował Auger-Aliassime (Maxime Cressy, który rewelacyjnie gra w tym tygodniu w Eastbourne i swoim bieganiem do siatki potrafi namieszać na trawie), a Hurkacz też mógł trafić dużo lepiej niż Alejandro Davidovich Fokina. Hiszpan jest jednak mocno kontuzjogenny, dopiero co skreczował w Eastbourne, a i mimo wygranego juniorskiego Wimbledonu, w seniorskich rozgrywkach jeszcze na trawie nie zabłysnął (i chyba szybko się to nie stanie). Plus dla Polaka jest taki, że po tym meczu poziom trudności jego sekcji dramatycznie spada. Dosyć trudny może się okazać mecz z Cameronem Norrie czy Grigorem Dimitrowem w czwartej rundzie, ale za to potencjalny ćwierćfinałowy przeciwnik byłby raczej dużo słabszy od Brytyjczyka czy Bułgara. Przed Hurkaczem duża szansa i zdaje się, że wszystko w jego rękach.

Dominik Senkowski (Sport.pl)

U mężczyzn przewidywania wydają się być łatwiejsze niż u kobet. Losowanie wypadło tak, że będę zaskoczony jeśli w półfinałach nie dojdzie do pojedynków: Djoković – Hurkacz, Berrettini – Nadal. Polak wylosował przyzwoicie, bo po drodze może czekać na niego m.in. Casper Ruud, który śmiał się kiedyś, że trawa kojarzy mu się bardziej z golfem. Djoković to będzie wielkie wyzwanie dla Huberta, ale i tak najmocniejszy na trawie wydaje się być dziś Berrettini. Stawiam na powtórkę z zeszłorocznego finału Wimbledonu, ale liczę po cichu na miłą niespodziankę w postaci obecności tenisisty z Wrocławia w spotkaniu o tytuł.

Tomasz Lorek (Polsat Sport)

Błysk Hubiego w zakresie returnu u boku leworęcznego Mate Pavicia w Stuttgarcie. Bardzo solidny serwis, płynność ruchu przy short swing, zacny wolej w pojedynkach z Nickiem Kyrgiosem i Daniłem Miedwiediewem w Halle. Wachlarz umiejętności HH nieustannie poszerza się. Z taką formą i rosnącą pewnością siebie na kortach trawiastych, Hubi z pewnością należy do szerokiego grona faworytów, którzy przebrną przez Middle Sunday i nie jest bez szans w starciu z tytanami: Nole, Matteo i Rafą.


Całe Roland Garros możesz obstawiać w forBET, a korzystając z kodu TBD otrzymujesz pakiet powitalny o wartości 3150 PLN, a w tym m.in. zakład bez ryzyka do 1100 PLN, bonus 100% do 2050 PLN oraz 30 dni gry bez podatku!

forbet baner

Dyskusja o tenisie przez cały rok w naszej grupie!

21 lat, wierny kibic Huberta Hurkacza i Jerzego Janowicza, fan agresywnej gry i dobrego serwisu. Znam się na wszystkim po trochu i niczym wybitnie. Dla mnie nie ma tematów tabu.