Billie Jean King Cup Final – Polki gotowe na mecz z Amerykankami

Billie Jean King Cup - Polska
Reprezentacja Polski (fot. Monika Piecha)

Jeśli dziś wtorek, to znaczy, że 12 najlepszych drużyn świata rozpoczyna walkę o Billie Jean King Cup w finałowym turnieju w Glasgow. Polskie tenisistki przystąpią do akcji w środę, kiedy to o godzinie 17.00 polskiego czasu (16.00 lokalnego) spotkają się z bardzo mocną drużyną USA, a ten mecz otworzy rywalizację w grupie D.

Ekipa USA poważnie nastraszyła wszystkie rywalki przygotowujące się do występu w Glasgow, gdy przed miesiącem ogłosiła skład. Znalazły się w nim dwie zawodniczki z Top 10 rankingu WTA, czyli Jessica Pegula i Coco Gauff, obie świetnie spisujące się nie tylko w singlu, ale tworzące też jeden z najmocniejszych debli w tym sezonie. Jednak trzecia na świecie Pegula, zaraz po niezbyt udanym starcie w WTA Finals w Fort Worth, zrezygnowała z przyjazdu do Szkocji. Zastąpiła ją w poniedziałek specjalizująca się w grze podwójnej Catty McNally (19. na świecie).

– To niewiele zmienia, bo Amerykanki mają bardzo wyrównany skład. Niezależnie na kogo postawią, to ta drużyna będzie dalej bardzo mocna. Spodziewam się, że zagrają przeciwko nam z Keys i Collins, czyli dwoma bardzo agresywnie usposobionymi zawodniczkami. Także w moim odczuciu nieobecność Peguli niczego nie zmienia – uważa kapitan reprezentacji Polski Dawid Celt.

W barach USA zagrają w Glasgow także: Madison Keys (11.), Danielle Collins (14.), Taylor Townsend (33. w rankingu deblowym WTA). One na miejscu pojawiły się już wcześniej. Natomiast siódma w rankingu WTA Gauff (4. w deblu) dotarła do Szkocji dopiero w poniedziałek po południu, a jej podróż z Teksasu ponoć przebiegała z przeszkodami i zajęła w sumie około 23 godzin. Dopiero we wtorek miała więc pierwszą okazję zapoznać się z nawierzchnią i halą, ale tylko z kortem numer 1, bo na głównym już rozgrywano pierwszy mecz grupy, w którym Australijki pokonały Słowację 2:1 (Słowaczki zdobyły punkt w deblu przy stanie 0:2).

– Jesteśmy tu od soboty, a od niedzieli adaptujemy się powoli do warunków, które tutaj panują. Jest lekkie utrudnienie związane z tym, że trenujemy tutaj na dwóch różnych obiektach, a korty meczowe mocno różnią się od kortów treningowych. Przede wszystkim różnią się wysokością odbicia piłki. Ale tutaj te warunki są takie same dla wszystkich, choć jest to pewnego rodzaju utrudnienie. Z każdym dniem nasze dziewczyny czują się coraz lepiej na tych kortach i robimy tu wszystko, żeby jak najlepiej się do zbliżających meczów przygotować – podkreśla Celt.

– Wiadomo, jest to koniec sezonu, więc dziewczyny odczuwają na pewno zmęczenie fizyczne, ale i psychiczne, ale ten problem dotyczy wszystkich tutaj. Staramy się wykrzesać z nich jeszcze wszystko to, co mają jeszcze – kolokwialnie mówiąc – w bakach. Nie jest to komfortowa sytuacja, ale nie jesteśmy osamotnieni w tym. To coś, z czym się trzeba zawsze zmierzyć pod koniec sezonu. Patrząc na „papier”, to ciężko byłoby sobie rozpisać trudniejsze losowanie, ale zostawiamy to i skupiamy się na sobie. Jest jak jest, koncentrujemy się na sobie i chcemy się jak najlepiej do tych meczów przygotować, a dokąd nas to zaprowadzi zobaczymy. Możemy grać z pozycji „underdoga” i będziemy się starali to wykorzystać, grając z większa swobodą i większym luzem. Ale przede wszystkim z nastawieniem na wygraną. To będzie kluczowe, żeby była ta intencja i nastawienie w głowie, że wychodzimy na kort, żeby wygrać, a nie żeby się dobrze zaprezentować – dodał kapitan.

Liderką polskiej drużyny w Glasgow jest Magda Linette (AZS Poznań), obecnie 49. zawodniczka w rankingu WTA. Oprócz niej Celt powołał do reprezentacji: 116. na świecie Magdalenę Fręch (ORLEN PZT Team/KS Górnik Bytom), 261. Katarzynę Kawę (BKT Advantage Bielsko-Biała), 608. Martynę Kubkę (ORLEN PZT Team/Centralny Klub Tenisowy Grodzisk Mazowiecki) oraz 34. w deblowym rankingu Alicję Rosolską (KT Warszawianka).  

W środę o godzinie 17 czasu polskiego jako pierwsze wyjdą na kort centralny „drugie rakiety” spośród nominowanych zawodniczek na podstawie aktualnego rankingu. Po nich zagrają ze sobą te najwyżej notowane, a rywalizację zakończą mecze deblowe.

Swój drugi mecz w Glasgow reprezentacja Polski rozegra w czwartek o godz. 17.30 (czasu polskiego), na korcie numer 1., a rywalkami będą Czeszki. Zespół zza południowej granicy na razie czeka na swoje największe gwiazdy Barborę Krejcikovą (21. w WTA i nr 3. w grze podwójnej) oraz liderka deblowego rankingu Katerinę Siniakovą (47.), które w nocy poniosły w Teksasie porażkę w finale gry podwójnej w WTA Finals. Na miejscu od kilku dni są już i trenują: Karolina Pliskova (32.), Marketa Vondrousova (99.) i Karolina Muchova (149.).

!REJESTRACJA!
Kod: TBD

Dyskusja o tenisie przez cały rok w naszej grupie!