Pierwszy tysięcznik w sezonie czyli witamy w Miami! [ZAPOWIEDŹ]

Już za chwilę rozpocznie się ostatni akt pierwszej kwarty sezonu 2021. Tenisiści udadzą się do Miami, gdzie zostanie rozegrany pierwszy w tym roku turniej Masters 1000. Turniej wyjątkowy, gdyż po raz pierwszy od 2004 roku żaden gracz z tzw. „Wielkiej Trójki” nie pojawi się na starcie imprezy tej rangi. Ogółem z podróży do USA zrezygnowało ponad 30 zawodników czołowej setki rankingu. Stawka jest dosyć niecodzienna, a to gwarantuje wielkie emocje. Ale po kolei.

Słowem wstępu

Pierwsza edycja imprezy została rozegrana w 1985 roku w Delray Beach. Rok później tenisistów gościł już Boca West, a w 1987 – Key Biscane. To właśnie w tym ostatnim miejscu zawodnicy rywalizowali aż do 2018 roku włącznie. W sezonie 2019 podjęto decyzję o przeniesieniu akcji do Miami Gardens.

Triumfatorem pierwszej edycji turnieju w grze pojedynczej został Amerykanin Tim Mayotte. W grze podwójnej tego osiągnięcia dokonali natomiast Amerykanin Paul Annacone i reprezentant RPA Christo Van Rensburg. Co ciekawe, w latach 1985-89 na Florydzie rozgrywano także zawody w grze mieszanej. Parą, która jako pierwsza podniosła puchar w tej kategorii, byli Heinz Gunthardt i Martina Navratilova, którzy w finale pokonali Wojciecha Fibaka i Carling Bassett. Ostatnimi zwycięzcami Miami Open w mikście zostali w 1989 roku Ken Flach i Jill Hetherington. Przejdźmy do rekordów.

Najwięcej razy w Miami triumfowali Andre Agassi i Novak Djokovic (6). Te same nazwiska dzierżą rekord największej ilości tytułów z rzędu (3. Agassi wygrywał w latach 2001-03, a Djokovic dokonał tej sztuki w sezonach 2014-16). Dwa kolejne rekordy należą już wyłącznie do Andre. Reprezentant USA wygrał najwięcej spotkań z rzędu (19) oraz zanotował największą liczbę finałów (8). W deblu rekordowe 6 triumfów należy do braci Bryan. Tytuł najmłodszego w historii zwycięzcy imprezy widnieje przy nazwisku Novaka Djokovicia (19 lat i 316 dni – sezon 2007), zaś najstarszego – obok imienia Rogera Federera (37 lat 235 dni – edycja 2019).

Dołącz do największej grupy tenisowej w Polsce – Nie śpię, bo oglądam tenis

Drabinka

Tegoroczna edycja Miami Open z pewnością będzie wyjątkowa. Z turnieju wycofało się trzydziestu dwóch przedstawicieli czołowej setki – w tym wspomniana wcześniej „Wielka Trójka”. Lista faworytów prezentuje się więc nieco inaczej niż zwykle. Niezmienne pozostały natomiast zasady = trzydziestu dwóch rozstawionych zawodników rozpocznie zmagania w Stanach Zjednoczonych od drugiej rundy.

Zacznijmy od przeglądu ciekawych spotkań pierwszej rundy. Na początek w oczy rzuca się starcie młodości z doświadczeniem, czyli spotkanie Feliciano Lopeza z Alexeiem Popyrinem. Faworytem tego starcia wydaje się być młody Australijczyk, który od początku sezonu prezentuje bardzo dobrą formę, co potwierdza m.in. pierwszy w karierze tytuł ATP, zdobyty w Singapurze. Zwycięzca tego meczu zagra w 2. rundzie z Reillym Opelką, który wcale nie musi być faworytem swojego pierwszego spotkania. Innym ciekawym pojedynkiem wydaje się być mecz Francesa Tiafoe ze Stefano Travaglią. Amerykanin nie zachwyca formą, jednak wydaje się ona być lepsza od tej prezentowanej przez Włocha, który po świetnym starcie sezonu znacznie obniżył loty. Za Tiafoe przemawia także ich spotkanie z tegorocznego Australian Open, które dość łatwo padło łupem Francesa. Dla mieszkańca Boynton Beach będzie to trzeci występ w tej imprezie (w ostatniej edycji osiągnął ćwierćfinał). Travaglia pojawi się w Miami po raz pierwszy i pomimo gorszej pozycji „na papierze”, na pewno nie podda się bez walki. Zwycięzca tego spotkania zmierzy się w drugiej rundzie z Danielem Evansem. Interesująco zapowiada się również bitwa młodości czyli mecz Carlosa Alcaraza i Emila Ruusuvuoriego. Najświeższe wyniki minimalnie przemawiają za Finem. Hiszpan nie podda się jednak bez walki, dlatego kwestia końcowego wyniku pozostaje jak najbardziej otwarta. Na zwycięzcę będzie czekało niezwykle trudne zadanie – pojedynek z Alexandrem Zverevem, z którym kilka dni temu mierzył się Alcaraz.

Sprawdź unikalną promocję na start od eWinner
155 PLN bez żadnego ryzyka z kodem TBD

Sebastian Korda rozpocznie turniej od batalii z Radu Albotem. Gdyby do takiego meczu miało dojść dwa miesiące temu, raczej w ciemno stawialibyśmy na reprezentanta gospodarzy. Doświadczony Mołdawianin pokazał jednak, że nadal stać go na grę na dobrym poziomie. Albot wystąpi w Miami po raz czwarty. Dla Sebastiana będzie to natomiast debiut w tej imprezie i na pewno zechce wypaść jak najlepiej. Lepszy z tej pary zagra w 2. rundzie z Fabio Fogninim. W dalszej części drabinki trafili na siebie kolejni dwaj młodzi – Michael Mmoh i Lorenzo Musetti. 23-letni gracz z USA od dawna określany był mianem sporego talentu, jednak po dziś dzień nie potwierdził tych umiejętności regularnymi dobrymi występami. Michael grał w Miami Open czterokrotnie, a w 2018 osiągnął tutaj jeden z najlepszych wyników w dotychczasowej karierze – dotarł do 3. rundy, ogrywając po drodze Roberto Bautistę-Aguta. Zdecydowanie bardziej harmonijnie przebiega rozwój Lorenzo Musettiego. Włoch już w 2020 roku zachwycał w Sardynii i Rzymie, a ubiegłotygodniowy półfinał w Acapulco tylko potwierdził niesamowite możliwości 19-latka, który wydaje się być sporym faworytem tego spotkania. Należy jednak pamiętać, że Michael Mmoh gra u siebie, a to zawsze jest ogromny atut. Ten gracz, który wyjdzie z tej batalii zwycięsko, zmierzy się w 2. rundzie z Benoitem Paire.

Ostatnim meczem, jaki dzisiaj omówimy, będzie z udziałem Kevina Andersona i Thiago Monteiro. Reprezentant RPA podejmuje kolejną próbę powrotu po kontuzji. Jego rywal prezentował w tym sezonie na kortach twardych dosyć solidną dyspozycję – szczególnie jak na swoje możliwości i predyspozycje. Nie da się jednak ukryć, że większość atutów stoi po stronie Andersona (oprócz dłuższych wymian). Niewiadomą u Afrykanera jest rzecz jasna zdrowie, które wpływa na brak regularnych gier i niestabilną dyspozycję. To właśnie może okazać się kluczowe dla przebiegu tego pojedynku. Jego zwycięzca spotka na swojej drodze ogromną przeszkodę w postaci Stefanosa Tsitsipasa.

Faworyci

W kolejnej części naszej zapowiedzi pochylimy się nad największymi faworytami do końcowego triumfu. Zaczniemy od prawdziwego dominatora pierwszej części sezonu i świeżo upieczonego wicelidera rankingu – Daniila Medvedeva. Rosjanin prezentuje się w tym roku wyśmienicie i pokazuje, że nawierzchnia twarda to zdecydowanie jego żywioł. Medvedev zdobył w swojej karierze trzy tytuły Masters 1000. Ten turniej będzie jednak pierwszym tak wysokiej rangi, w którym Daniil został najwyżej rozstawiony. Zobaczymy, jak 25-latek poradzi sobie z towarzyszącą temu wyzwaniu presją. Pierwszy mecz nie powinien być dla niego trudny – naprzeciw stanie Sam Querrey lub Yen-Hsun Lu. Kolejny rywal może okazać się znacznie trudniejszą przeszkodą. Będzie to ktoś z trójki: Feliciano Lopez, Alexei Popyrin, Reilly Opelka. Dalej również nie wygląda to najgorzej. Frances Tiafoe, Stefano Travaglia, Dusan Lajovic, Dan Evans – to nie są nazwiska, które mogą przyprawić o panikę, choć oczywiście są w stanie pokusić się o niespodziankę, co pokazał w Rotterdamie właśnie Lajovic.

W ćwierćfinale reprezentant Rosji może spotkać zawodnika, którego umieszczenie w tym gronie może wydawać się lekko kontrowersyjnym ruchem. Mowa o Felixie Auger-Aliassime. Owszem, Kanadyjczyk często nie wytrzymywał presji najważniejszych spotkań, co potwierdza jego bilans w finałach. Nie mam jednak wątpliwości, że przełamanie nadejdzie i kto wie – może stanie się to właśnie tutaj? Felix rozpocznie imprezę na Florydzie od starcia z Pierre-Hugues Herbertem lub Pedro Sousą. Ewentualna trzecia runda oznaczać będzie mecz z Vaskiem Pospisilem, Johnem Isnerem lub kwalifikantem. Awans do czwartej rundy może oznaczać prawdziwe schody w postaci pojedynku z Lloydem Harrisem lub Roberto Bautistą Agutem.

Bardzo mocny wydaje się być także Alexander Zverev. Niemiec to świeżo upieczony triumfator turnieju w Acapulco, który spróbuje podtrzymać dobrą passę również w Miami. Pierwszym rywalem Saschy będzie Carlos Alcaraz, bądź Emil Ruusuvuori. Trzecia runda będzie oznaczać konieczność odpierania ataków Mikaela Ymera, nieobliczalnego Nikoloza Basilashviliego, albo kwalifikanta. 4. runda to już prawdopodobnie spore wyzwanie i starcie z kimś z duetu Jannik Sinner, Karen Khachanov. Dobry wynik wydaje się być jak najbardziej w zasięgu 23-latka. Pamiętajmy jednak, że jego forma potrafi być bardzo nierówna, dlatego dopiero po pierwszym meczu będziemy mogli powiedzieć więcej na temat szans Zvereva na Florydzie.

Kursy (źródło: sts.pl)

Czwartym z pięciu faworytów, których uwzględnię w tej zapowiedzi, będzie Andrey Rublev. Rosjanin również prezentuje się kapitalnie i choć jego wspaniała seria zwycięstw w zawodach rangi ATP 500 została przerwana, to nadal pozostaje jednym z najlepszych obecnie grających zawodników i bez wątpienia ma ogromną ochotę zdobyć swój debiutancki tytuł Masters 1000. Na początek reprezentanta Rosji czeka raczej łatwe zadanie – pojedynek ze zwycięzcą starcia pomiędzy Pedro Martinezem i Tennysem Sandgrenem. Kolejną przeszkodą może okazać się rewelacja ostatnich tygodni – Marton Fucsovics. Jeśli Andrey poradzi sobie z Węgrem, będzie mógł skrzyżować rakiety z kimś z szóstki: Christian Garin, Marin Cilic, Federico Coria, Michael Mmoh, Lorenzo Musetti, Benoit Paire. Losowanie nie wygląda więc najgorzej. 23-latek z całą pewnością jest w stanie dotrzeć co najmniej do najlepszej ósemki imprezy. Tam może dojść do bratobójczego pojedynku z niesamowitym Aslanem Karatsevem.

Ostatnim faworytem na mojej liście będzie Stefanos Tsitsipas. Grek z pewnością jest niezwykle zdeterminowany, aby wygrać największy turniej w swojej dotychczasowej karierze. 22-latek rozpocznie swój występ w Stanach Zjednoczonych od meczu z Kevinem Andersonem albo Thiago Monteiro. W 3. rundzie reprezentantowi Grecji ukaże się nazwisko kogoś z trójki: Kei Nishikori, Aljaz Bedene, kwalifikant. W ewentualnej 4. rundzie Stefanos prawdopodobnie będzie musiał skrzyżować rakiety z Alexem De Minaurem lub Lorenzo Sonego. Tsitsipasa bez wątpienia stać na świetny wynik. ostatnio Grek nie prezentował się zbyt dobrze na amerykańskich kortach. Zobaczymy, czy uda mu się polubić warunki panujące na Florydzie.

Oprócz wspomnianych faworytów, w Miami Open wystąpią również inni tenisiści, którzy mogą sporo namieszać. Na tej liście znajdują się: Lloyd Harris, Roberto Bautista-Agut, Jannik Sinner, Aslan Karatsev, Marton Fucsovics, Denis Shapovalov, Jeremy Chardy, Lorenzo Musetti i Kei Nishikori. W Miami pojawi się także Hubert Hurkacz. Rozstawiony Polak zagra w 2. rundzie ze zwycięzcą pojedynku Jeremy’ego Chardy’ego z Denisem Kudlą.

Zdecydowanym faworytem bukmacherów jest oczywiście Daniil Medvedev, który wyprzedza Andreya Rubleva, Stefanosa Tsitsipasa i Alexandra Zvereva. Ciekawie prezentują się kursy na takich graczy jak Aslan Karatsev, czy Felix Auger-Aliassime.

Debel

Na koniec kilka słów o grze podwójnej. Najwyżej rozstawieni zostali klasycznie Kolumbijczycy – Juan Sebastian Cabal i Robert Farah. Liderzy rankingu rozpoczną zawody w Miami spotkaniem z Serbskim duetem Nikola Cacic/Dusan Lajovic. Druga najwyżej rozstawiona para to Nikola Mektic i Mate Pavic. Chorwaci zagrają w 1. rundzie z Amerykaninami – Steve’em Johnsonem i Samem Querreyem. W drabince gry podwójnej znalazły się także nazwiska dwóch Polaków. Łukasz Kubot i Wesley Koolhof zagrają z niesamowicie groźnym rosyjskim duetem Karen Khachanov/Andrey Rublev. Hubert Hurkacz i Felix Auger-Aliassime zmierzą się natomiast z Belgami – Sanderem Gille i Joranem Vliegenem.


Pamiętajcie, że turniej w Miami możecie obstawiać u naszych partnerów. Wszystkie aktualne promocje, przygotowane specjalnie dla naszych czytelników, znajdziecie w zakładce Bukmacherzy

Więcej statystyk o turnieju w Miami znajdziecie TUTAJ!

Dyskusja o tenisie przez cały rok w naszej grupie.
Zapraszamy do dołączenia!

20 lat, wierny kibic Huberta Hurkacza i Jerzego Janowicza, fan agresywnej gry i dobrego serwisu. Znam się na wszystkim po trochu i niczym wybitnie. Dla mnie nie ma tematów tabu.