Turniej WTA w Warszawie – Chwalińska przegrała z Siegemund

Maja Chwalińska
Maja Chwalińska (fot. Olga Pietrzak)

Startująca z „dziką kartą” Maja Chwalińska (PZT Team/BKT Advantage Bielsko-Biała) przegrała z Niemką Laurą Siegemund 4:6, 1:6 w pierwszej rundzie turnieju WTA 250 w Warszawie. Jutro zagrają w stolicy liderka rankingu tenisistek Iga Świątek i Weronika Ewald (PZT Team/Gdańska Akademia Tenisowa).

Początek pierwszego poniedziałkowego meczu rozgrywanego na korcie centralnym układał się bardzo dobrze dla Chwalińskiej, której mądry techniczny tenis sprawiał spore problemy wyżej notowanej rywalce. Polka wygrała pierwsze dwa gemy, przełamując w drugim serwis Siegemund, ale potem w jej grę zaczęła się wkradać nerwowość i pojawiły się niewymuszone błędy.

Widać też było, że Niemka coraz bardziej oswajała się z nawierzchnią świeżo oddanego do użytku kortu. Poprzednia edycja tej imprezy odbywała się na kortach ziemnych przy ul. Myśliwieckiej, które w ostatnich miesiącach przebudowano i zmieniono na nawierzchnię typu Laykold.

Od stanu 0:2 Siegemund wyszła na 3:2, a następnie zdołała przełamać podanie Mai w siódmym gemie i po utrzymaniu własnego odskoczyła na 5:3. W kolejnym gemie Chwalińska obroniła dwa setbole i wyszła na 4:5, ale w następnym przeciwniczka wykorzystała trzecią okazję do zakończenia pierwszej partii, którą wygrała 6:4 po 58 minutach gry.

Od tego momentu przewaga Siegemund była coraz bardziej wyraźna i miała odzwierciedlenie w wyniku, bowiem Niemka dość szybko odskoczyła na 5:0. Wtedy nieoczekiwanie straciła swój serwis, ale potem wykorzystała trzeciego meczbola przy podaniu Polki. Awans Siegemund wywalczyła w ciągu półtorej godziny.

– Myślę, że nic mądrego dzisiaj nie powiem, wyjątkowo. Próbowałam jak mogłam. Nie grałam dobrze, ale nie dało się lepiej, nic na to nie poradzę. Kilka miesięcy od powrotu na kort tenisowo nie czuje się dobrze. Motorycznie jest pewna poprawa, ale psychicznie nie jestem sobą na korcie. To wszystko jest i połączone, chciałabym i chciałabym znać odpowiedź na to pytanie. Chciałabym wierzyć w to, że mogę wygrać mecz, ale przez to, że gram 1-2 mecze w miesiącu, to ciężko mi w rytm wejść, żebym mogła wychodzić na kort z myślą, że mogę wygrać ten mecz. Trudno jest kiedy wiesz, że nie możesz – powiedziała na konferencji prasowej Chwalińska, która wiosną wróciła na korty po półrocznej przerwie spowodowanej operacją kolana.

– Czułam się lepiej przez ostatni czas, troszkę potrenowałam, a ze zdrowiem jest ok, na pewno lepiej niż wcześniej. Cieszy mnie, że kibice przyszli na mój mecz, choć nie jestem z niego zadowolona. Ciężko mi też trochę to przetrawić, bo tyle osób mnie wpiera, przede wszystkim z mojego najbliższego otoczenia, a ja nie mogę pokazać tego co potrafię. To jest spowodowane tym, że wychodzę na kort i nie wierzę, że mogę wygrać. Jak tu się cieszyć z gry, gdy nie wierzę w siebie. Za dużo też myślę o tym wszystkim i ciągle przetwarzam w głowie, a to nie pomaga, ale wciąż nie wiem jak do tego podejść – dodała Polka.

We wtorek na kortach Legii zobaczymy dwie polskie tenisistki. W meczu dnia o godzinie 17.30 wystąpi liderka rankingu WTA Iga Świątek, a jej rywalką będzie Nigina Abdurajmowa z Uzbekistanu. Wcześniej posiadaczka „dzikiej karty” 17-letnia Weronika Ewald (PZT Team/Gdańska Akademia Tenisowa) spotka się z jedną ze zwyciężczyń eliminacji, które zakończą się w poniedziałek późnym popołudniem.

Natomiast jeszcze po południu na korcie centralnym wystąpi w deblu Martyna Kubka (PZT Team/CKT Grodzisk Mazowiecki) w parze z Serbką Natalją Stevanović. Para startująca z „dziką kartą” spotka się z Brytyjkami Naikthą Bains i Maią Lumsden.

forbet - TBD

!REJESTRACJA!
Kod: TBD

Dyskusja o tenisie przez cały rok w naszej grupie!