Zapowiedź ATP: s-Hertogenbosch, Stuttgart (11-17.06.18)

Zapowiedź kolejnego tygodnia zmagań w ATP Tour (11-17.06.18.)
Turnieje ATP: ‘s-Hertogenbosch, Stuttgart

Ledwo zakończył się wielki szlem na cegle czyli Roland Garros, a już płynnie przechodzimy na nawierzchnię trawiastą. Sezon na trawie trwa dość krótko, ponieważ jedynie pięć tygodni (wliczając w to dwa tygodnie Wimbledonu) oraz bonusowy tydzień po szlemie, gdzie zajrzymy już standardowo do Newport. Pierwszy tydzień na trawie to oczywiście swoista rozgrzewka, a turniej w holenderskim Rosmalen oraz Stuttgarcie są dość przeciętnie obsadzone. Z czołowej piętnastki zobaczymy tylko jednego zawodnika. Jednak tym jedynym graczem jest nie kto inny jak dominator na tej nawierzchni, a mianowicie Roger Federer, który planuje dwa tygodnie startów, tydzień przerwy i oczywiście Wimbledon, więc będziemy go oglądać praktycznie przez cały miesiąc.

‘s-Hertogenbosch
Turniej rozgrywany w holenderskim Rosmalen, nieopodal ‘s-Hertogenbosch o randze ATP 250. Turniej z dość długą historią, sięgającą 1990 roku. W ostatnich latach został zdominowany przez zawodników opierających swoją grę na serwisie, co nikogo nie dziwi, tj. Mahut, Muller, Karlovic. Jednak zwycięzcami byli też Hiszpanie, tj. David Ferrer (dwukrotnie) oraz Roberto Bautista-Agut. W tym roku jednak nie zobaczymy Nicolasa Mahuta, który do turnieju nawet się nie zgłosił, lecz może to i lepiej, ponieważ dopiero co triumfował w grze deblowej podczas Roland Garros. Ponadto przed rokiem sezon trawiasty był dla niego fatalny i nie obronił sporej ilości punktów, co spowodowało jego spadek poza czołową setkę rankingu. W tym roku najwyżej rozstawionym graczem jest Adrian Mannarino, który potrafi grać nieźle na tej nawierzchni, głównie dzięki trudnemu wyrzucającemu serwisowi. Turniejową dwójką jest Richard Gasquet, którego dyspozycja jest dla mnie niewiadomą, ale niewątpliwie w formie potrafi grać dobrze na grassie, co pokazywał już chociażby na Wimbledonie. Numerem trzy jest Gilles Muller, który broni tytułu i jest głównym faworytem, choć ten sezon na pewno nie jest dla niego tak udany jak poprzedni w czym przeszkadzają mu urazy. Niewątpliwie trawa jest dla niego idealnym miejscem. Jest to zawodnik świetnie serwujący, który znacznie poprawił wymiany i gra pod siatką nie jest dla niego żadnym problemem. Wysoko rozstawiony jest także Fernando Verdasco, który zagrał dobre Roland Garros i jest graczem dość uniwersalnym, choć ten sezon ma mocno przeciętny i raczej nie wiążę z nim wielkich nadziei na mniejszych turniejach. W ostatnich dniach trenował razem z Malkiem Jazirim. Na turnieju zobaczymy także wielu innych graczy, którzy preferują szybkie nawierzchnie i na pewno czekali z niecierpliwością na tę część sezonu. Są to m.in. Ivo Karlovic czyli serwismen i finalista sprzed roku, Pierre Herbert, który dopiero co wygrał razem z Mahutem French Open, ale to także świetny serwismen i typowy zawodnik pod trawę, Yuichi Sugita, który przed rokiem wygrał swój pierwszy turniej ATP, właśnie na trawie, choć ten sezon ma bardzo słaby, Stefanos Tsitsipas czyli jedno z odkryć ostatnich kilku miesięcy, który na serwisie spisuje się bardzo dobrze i myślę, że szybka nawierzchnia mu podpasuje oraz Vasek Pospisil, który kondycyjnie traci, lecz potrafi świetnie serwować i grać przy siatce. Trudno wskazać bitego faworyta tego turnieju, ponieważ na pewno jest ich kilku i szukałbym ich spośród wymienionych wyżej graczy na czele z Gillesem Mullerem.
W grze deblowej tytułu będą bronić Łukasz Kubot z Marcelo Melo dla których najbliższy miesiąc będzie kluczowy i bardzo ważny. Bronią w tym czasie sporej ilości punktów i rzecz jasna tytułu z Wimbledonu.

Kursy bukmacherów:



Stuttgart

Turniej ATP 250 pod patronatem marki Mercedes. Turniej od 1978 do 2014 roku był rozgrywany na nawierzchni ziemnej, a od trzech sezonów na trawie, więc pod uwagę należy brać ten okres podczas analizy turnieju i spotkań. Co ciekawe inauguracyjną edycję na nowej nawierzchni wygrał…Rafael Nadal, który pokonał w finale Victora Troickiego (wtedy Hiszpan nie wygrał Roland Garros). W 2016 roku wygrał także gracz preferujący cegłę, a mianowicie Dominic Thiem, który w finale ograł gospodarza Philippa Kohlschreibera. W edycji z zeszłego roku triumfował Lucas Pouille, który okazał się lepszy od Feliciano Lopeza, dla którego sezon trawiasty był bardzo dobry. Trzeci rok z rzędu w imprezie wystąpi Roger Federer, który przed rokiem niespodziewanie przegrał ze swoim przyjacielem Tommy Haasem. Podejrzewano, że wtedy celowo odpuścił mecz. Dlatego w tym roku raczej tego wyczynu z nikim nie powtórzy i jest zdecydowanym faworytem do zwycięstwa, tym bardziej, że nie dokucza mu żaden uraz i miał sporo czasu, aby się przygotować. Roger jest jedynym zawodnikiem z czołowej piętnastki na tym turnieju i w całym tygodniu ATP Tour. Z numerem drugim rozstawiony jest Lucas Pouille, który rozgrywa dość przeciętny sezon i coraz częściej zaskakuje kibiców od negatywnej strony. Turniejową trójką jest jeszcze większy przegrany tego sezonu czyli Tomas Berdych, który więcej przegrywa niż wygrywa i tutaj problem jest dość spory, ponieważ trudno zauważyć u niego motywację czy radość z gry. Z numerem czwartym oznaczony jest Nick Kyrgios czyli showmen i nieobecny podczas Roland Garros. Ostatnio trochę męczony urazami, lecz w grach deblowych uczestniczył, co tym bardziej ciężko wytłumaczyć. Na pewno trzeba się z nim liczyć, tym bardziej na trawie, lecz co osiągnie tylko zależy od niego – może zagrać w finale jak i odpaść w pierwszej rundzie z przeciętniakiem. Z pozostałych graczy na pewno trzeba się liczyć z Denisem Shapovalovem, który ostatnio grał całkiem dobry tenis, a trawa raczej powinna mu bardziej sprzyjać niż cegła. Na pewno jest ciekawą postacią i warto go bacznie obserwować. Drugim liczącym się nazwiskiem może być już podstarzały Feliciano Lopez, który ubiegły sezon na trawie miał świetny, a tutaj osiągnął finał. W tym sezonie widać, że brakuje kondycji i umiejętności na cegłę, lecz na trawę jest świetnie skrojony czyli świetny serwis, gra przy siatce oraz nieprzyjemny slajs. W turnieju zobaczymy także dwukrotnego finalistę tego turnieju Philippa Kohlschreibera, Milosa Raonicia czyli gracza do niedawna z czołówki i świetnego serwismena, którego męczą kontuzje, lecz na cegle powinien wyglądać dobrze, a przecież to finalista Wimbledonu sprzed dwóch lat oraz wspomnianego Tomasa Berdycha, z którym trzeba się liczyć z racji doświadczenia, dobrego serwisu oraz faktu, że był finalistą Wimbledonu. Bez dwóch zdań faworytem jest Roger Federer, ale obsada jest dość mocna oraz wyrównana i trzeba będzie się liczyć z każdym z wymienionych wyżej graczy.

Kursy bukmacherów:

Challenger: Caltanissetta, Nottingham, Lyon, Ałmaty