Golden Swing nabiera tempa, a do kalendarza wraca lokalizacja po ponad 30 latach przerwy! Rotterdam, Buenos Aires & Dallas [ZAPOWIEDŹ]

ATP Tour - zapowiedź

Kolejny tydzień zwiastuje bardzo ciekawe wydarzenia w świecie męskiego tenisa. W Rotterdamie zostanie rozegrany pierwszy w tym sezonie turniej ATP 500. Rywalizacja będzie się toczyć również na terenie obu Ameryk. W Argentynie tenisiści przeniosą się do Buenos Aires, gdzie rozpocznie się kolejna impreza ATP 250. Zawody tej samej rangi odbędą się w hali w Dallas na kortach twardych. Zapraszamy na zapowiedź, która pozwoli Wam lepiej przygotować się do tych wydarzeń.

Rotterdam

Gra pojedyncza

Z reguły w  przypadku imprez rangi 500 nie możemy narzekać na poziom atrakcyjności stawki. Nie inaczej jest i tym razem. W Holandii zobaczymy aż siedmiu zawodników czołowej piętnastki rankingu. Ta liczba mogła być jeszcze większa, jednak w ostatnich dniach z zawodów wycofali się Daniil Medvedev i Jannik Sinner.

Dołącz do największej grupy tenisowej w Polsce – Nie śpię, bo oglądam tenis

Najwyżej rozstawionym graczem tegorocznej edycji turnieju jest Stefanos Tsitsipas. Warto zaznaczyć, że Grek zwykle nie czuł się dobrze w holenderskiej hali, choć ubiegłoroczny półfinał daje nadzieję na lepszy rezultat. Pierwszym rywalem Stefanosa będzie Alejandro Davidovich Fokina. Przeciwnikiem lepszego z tej pary zostanie albo Ilya Ivashka, albo Lloyd Harris. Warto zaznaczyć, że zarówno Białorusin, jak i reprezentant RPA nadal czekają na pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.

Drugim rozstawionym tenisistą w tej części drabinki jest Nikoloz Basilashvili. Bilans Gruzina w 2022 roku to 0-5. Patrząc realnie, niewiele przemawia na korzyść 29-latka. Jest to jednak zawodnik niezwykle nieobliczalny i należy mieć to na uwadze. Gracz z Tibilisi w swoim pierwszym spotkaniu zagra z MacKenzie McDonaldem. Lepszy z wymienionej dwójki otrzyma szansę pojedynku z Alexem de Minaurem lub Davidem Goffinem. Australijczyk przyjeżdża do Europy po bardzo udanych pierwszych tygodniach sezonu, spędzonych w rodzinnej Australii. Belg może mówić o znacznie gorszym nastroju. Goffin nie jest w stanie odnaleźć formy i choć bez wątpienia nie brakuje mu ducha walki, pod względem fizycznym nadal napotyka poważne problemy. Wydaje się, że wśród wymienionej czwórki największym potencjałem dysponuje de Minaur. Zobaczymy, czy będzie w stanie potwierdzić to na korcie.

Drugą ćwiartkę otwiera nasz rodzynek w Rotterdamie. Hubert Hurkacz został rozstawiony z numerem cztery. Na jego drodze stanie zwycięzca imprezy z sezonu 2017, Jo-Wilfried Tsonga. Dla Francuza będzie to trzeci turniej po powrocie na światowe korty. Jego forma nie jest optymalna, ale tak doświadczeni i utytułowani zawodnicy zawsze oznaczają niebezpieczną przeprawę. W ewentualnej 2. rundzie Polak trafi na Lorenzo Musettiego lub Mikaela Ymera. Włoch przyjeżdża do Niderlandów prosto z Indii. W Pune odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w tym roku, ale już w kolejnym starciu uległ Kamilowi Majchrzakowi. W przypadku Szweda możemy mówić o znacznie lepszej dyspozycji. Świetny występ w Montpellier daje do myślenia. Niezależnie od sytuacji faworytem będzie jednak Hubert i mam nadzieję, że potwierdzi swoją pozycję na korcie. Na kogo może trafić wrocławianin w ćwierćfinale? Wydaje się, że najbardziej prawdopodobne są dwie opcje: Denis Shapovalov lub Botic van de Zandschulp. Obaj panowie zagrają na otwarcie z kwalifikantami i w przypadku sukcesu zmierzą się ze sobą w rundzie drugiej. Rywalem Shapovalova będzie Jiri Lehecka, natomiast van de Zandschulp będzie walczyć z Bernabe Zapatą Mirallesem. Kanadyjczyk pokazał w Australii, że jest mocny. Reprezentant gospodarzy również rozpoczął ten rok bardzo dobrze, a atut własnego terenu może być dla niego pomocny. Jedno jest pewne: niezależnie od tego, kto zostanie przeciwnikiem Huberta w przypadku awansu do ¼ finału, zapewni reprezentantowi Polski niezwykle trudną przeprawę.

W trzeciej ćwiartce wylądował kolejny rewelacyjny Kanadyjczyk, Felix Auger-Aliassime. Choć 9. zawodnik rankingu ATP może czuć pewien niedosyt po ćwierćfinale Australian Open, jego występy pokazały niezwykle istotne zmiany na plus. 21-latek wydaje się być znacznie mocniejszy psychicznie. To właśnie siła mentalna może wreszcie pozwolić mu zdobyć swój premierowy, uprawniony tytuł ATP w grze pojedynczej. Swoją kampanię w Rotterdamie Felix rozpocznie od pojedynku z Egorem Gerasimovem. Następnie na drodze lidera kanadyjskiej kadry stanie Andy Murray lub Alexander Bublik. Brytyjczyk świetnie rozpoczął sezon. Spora ilość intensywnych pojedynków kosztowała go jednak bardzo wiele sił. Jego obecność na liście startowej cieszy i każe sądzić, że były lider rankingu ATP jest gotowy na kolejne wyzwania. Z kolei Kazach rozpoczął sezon mocno przeciętnie, ale w ostatnim tygodniu zanotował swój najlepszy w karierze rezultat, wygrywając turniej w Montpellier. Ciekawe, na jakim poziomie będzie stać forma fizyczna Bublika i czy ten sukces nie okaże się dla niego wystarczający na najbliższy czas. W ¼ finału może dojść do kolejnego ciekawego starcia. Po drugiej stronie tej kwarty uplasował się m.in. Cameron Norrie, który nie przypomina siebie z poprzedniego sezonu. 26-latek nadal nie zasmakował w tym roku triumfu. Przełamać się spróbuje w meczu z Ugo Humbertem, który jest niebezpiecznym rywalem, ale jego forma także nie jest wybitna. Na zwycięzcę tej batalii będzie czekał Karen Khachanov lub Alexei Popyrin.

W ostatniej części drabinki zadomowili się Rosjanie. Tym wyżej rozstawionym jest obrońca tytułu, Andrey Rublev. 24-latek rozpoczął sezon z opóźnieniem z powodu zakażenia COVID-19. Jego jedynym turniejem było Australian Open, gdzie dotarł do 3. rundy. Trudno jest mówić o tym, na co stać Andreya podczas tegorocznej edycji imprezy. Jego pierwszym przeciwnikiem został Henri Laaksonen. Później na Rubleva będzie czekać Arthur Rinderknech lub Soonwoo Kwon. Szczególnie wymagający może okazać się ewentualny pojedynek z Francuzem. Rinderknech świetnie radził sobie w Australii, jednak duża dawka obciążeń wywołała kontuzję nadgarstka, która uniemożliwiła mu walkę w 2. rundzie australijskiego szlema. Jeśli 26-latek jest już w pełni sił, może sprawić 7. rakiecie świata spore problemy. Z pewnością rosyjscy kibice chcieliby, aby w ¼ finału Rublev zmierzył się z Aslanem Karatsevem. Starszy z reprezentantów kraju ze stolicą w Moskwie przylatuje do Niderlandów prosto z Indii, gdzie już na otwarcie został wręcz rozbity przez starszego z braci Ymer, Eliasa. Jeśli Karatsev nie poprawi swojej gry, bardzo prawdopodobna stanie się kolejna szybka porażka. Tym bardziej, że już na starcie czeka go potyczka z ulubieńcem gospodarzy, Tallonem Griekspoorem. Niderlandczyk wielokrotnie udowadniał, że choć nie jest postacią pojawiającą się na pierwszych stronach gazet, potrafi grać bardzo dobry tenis i sprawiać kłopoty najlepszym. Jego stabilność potwierdza rekordowe osiem tytułów ATP Challenger Tour, które 26-latek zdobył w ubiegłym roku. W samym Rotterdamie Griekspoor był autorem dwóch sensacji – w 2018 roku pokonał tu Stana Wawrinkę, a w sezonie 2019 odprawił Karena Khachanova. To pokazuje, że każdy scenariusz jest tutaj możliwy. Na triumfatora tego starcia trafi Filip Krajinovic lub Marton Fucsovics. Niewielkim faworytem tego starcia będzie Serb, który solidnie zaprezentował się w Montpellier.

Kursy na triumf w turnieju od forBET

Faworytem bukmacherów do triumfu w całej imprezie jest Stefanos Tsitsipas, który wyprzedza w tej klasyfikacji obrońcę tytułu, Andreya Rubleva. Kolejne pozycje zajmują dwaj Kanadyjczycy, Felix Auger-Aliassime i Denis Shapovalov, a także Hubert Hurkacz. Różnice w obrębie tej piątki są naprawdę niewielkie.

Gra podwójna

Do Rotterdamu przyjechały również najsilniejsze pary deblowe świata. Z numerem jeden wystąpią Nikola Mektic i Mate Pavic. Chorwaci zagrają z gospodarzami, Robinem Haase i Matwe Middelkoopem. Po drugiej stronie drabinki się Ivan Dodig i Marcelo Melo, którzy zmierzą się z Hubertem Hurkaczem i Felixem Augerem-Aliassime’em. Polak i Kanadyjczyk ponownie łączą siły. Oby znów pokazali, na co ich stać. Po raz kolejny zagrają razem również Karen Khachanov i Andrey Rublev, którzy w jednym z ciekawszych spotkań 1. rundy podejmą Wesley’a Koolhofa i Neal’a Skupskiego. Uwagę przykuwają także: mecz Andreya Golubeva i Edouarda Rogera-Vasselina z Rohanem Bopanną i Denisem Shapovalovem, jak również starcie Nicolasa Mahuta i Fabrice’a Martina z Kevinem Krawietzem i Andreasem Miesem.

Buenos Aires

Gra pojedyncza

Normalnie zaczynam swoje zapowiedzi od omówienia drogi najwyżej rozstawionego zawodnika. W związku z ostatnimi wydarzeniami rozpocznę jednak od wątku legendy, która niedługo pożegna się ze światowymi arenami. Juan Martin Del Potro ogłosił, że dwa najbliższe turnieje będą ostatnimi w jego zawodowej karierze, dementując tym samym plotki o fantastycznym powrocie. Argentyńczyk dał co prawda nadzieję mówiąc, że nadal będzie konsultował się z lekarzami, jednak o korzystny finał będzie niezwykle ciężko. Z całego serca życzę Juanowi, żeby najbliższe dwa tygodnie były dla niego, jak i dla nas wszystkich prawdziwym świętem, którego nigdy nie zapomnimy. Swój pierwszy mecz w stolicy swojej ojczyzny Del Potro rozegra z rodakiem, Federico Delbonisem. W rundzie drugiej na lepszego z tej dwójki może czekać kolejny Argentyńczyk, Juan Ignacio Londero, który na otwarcie podejmie doświadczonego Pablo Andujara. Najwyżej rozstawionym graczem tej ćwiartki został Fabio Fognini. Włoch słabo rozpoczął ten sezon i ten turniej z pewnością jest bardzo ważny w perspektywie powrotu do formy. Pierwszy rywal z pewnością nie ułatwi mu rehabilitacji. Będzie nim albo kapitalnie grający w Ameryce Południowej Alejandro Tabilo, albo solidny Pedro Martinez.

Wracając na sam szczyt drabinki zauważymy rozstawionego z numerem jeden Caspera Ruuda. Norweg był w ubiegłym sezonie prawdziwym „królem mączki”, co potwierdzają cztery wygrane imprezy na tej nawierzchni. Ruud to również mistrz Argentina Open 2020. Tutejsze korty są mu więc bardzo dobrze znane, a to stawia go w jeszcze lepszej pozycji. Na początek Casper podejmie Roberto Carballesa Baenę lub zawodnika z eliminacji. W ćwierćfinale 24-latek może trafić np. na Federico Corię, który zmierzy się z powracającym po urazie Pablo Cuevasem. Zwycięzca tego spotkania zagra o ćwierćfinał z Dusanem Lajoviciem lub Benoitem Paire.

W trzeciej kwarcie znalazł się rozstawiony z numerem trzy Lorenzo Sonego. Włoch rozpocznie zawody od potyczki z lepszym z pojedynku młodych, utalentowanych graczy – Holgerem Rune lub Sebastianem Baezem. Faworytem będzie reprezentant gospodarzy, który od początku roku prezentuje się znacznie lepiej od swojego przeciwnika. W ewentualnej ¼ finału Lorenzo może mieć okazję do rewanżu na swoim pogromcy z Cordoby, Albercie Ramosie-Vinolasie. Hiszpan wylosował Thiago Monteiro. Jeśli wygra, będzie miał szansę na konfrontację z niezwykle doświadczonym rodakiem, Fernando Verdasco. Starszy z reprezentantów Hiszpanii trafił na kwalifikanta.

Na samym dole drabinki znalazł się obrońca tytułu, Diego Schwartzman. Lider argentyńskiej kadry rozpoczął południowoamerykański tour od półfinału w Cordobie. Taki wynik z pewnością nie zadowolił 29-latka, który będzie celował w dublet w stolicy swojego kraju. Diego skrzyżuje rakiety z Jaume Munarem lub zwycięzcą kwalifikacji. Oponentem Schwartzmana w pojedynku o półfinał może zostać jeden z dwóch Serbów. Laslo Djere i Miomir Kecmanovic trafili na siebie już w na starcie. Lepszy z tej batalii zagra o miejsce w finałowej ósemce imprezy z Facundo Bagnisem lub kwalifikantem.

Kursy na triumf w turnieju od forBET

Bukmacherzy największe szanse na tytuł przyznają Casperowi Ruudowi. Kurs przy nazwisku Norwega jest minimalnie niższy niż ten, który widnieje obok Diego Schwartzmana. Kolejne miejsca zajęli dwaj Włosi – Lorenzo Sonego i Fabio Fognini, a także Albert Ramos-Vinolas.

Gra podwójna

Drabinkę deblową otwierają Simone Bolelli i Maximo Gonzalez, którzy rozpoczną rywalizację od meczu z Lorenzo Sonego i Andreą Vavassorim. Z numerem dwa wystąpią Fabio Fognini i Horacio Zeballos. Trafili oni na Brazylijczyków, Orlando Luza i Thiago Monteiro.

Dallas

Gra pojedyncza

Zapewne nikogo nie zdziwi fakt, że stawka Dallas Open została zdominowana przez reprezentantów gospodarzy. Jednym z nich jest najwyżej rozstawiony Taylor Fritz. Amerykanin od pierwszego spotkania w ATP Cup zachwyca swoją grą na kortach twardych. Z pewnością chciałby potwierdzić swoją formę zdobyciem tytułu na rodzimej ziemi i nie da się ukryć, że ma na to spore szanse. Pierwszy krok do spełnienia tego scenariusza 24-latek wykona pokonując w 2. rundzie Oscara Otte lub Jacka Socka. W ćwierćfinale na Fritza może czekać Tennys Sandgren lub Marcos Giron. Obaj panowie trafili na siebie już w 1. rundzie, a lepszy z nich podejmie Petera Gojowczyka lub kwalifikanta.

Ćwiartka druga została zdominowana przez młodych i utalentowanych Amerykanów oraz doświadczonych reprezentantów innych państw. Do regularnej gry powraca Jenson Brooksby, który w sezonie 2021 wielokrotnie pokazał swój potencjał. Swój pierwszy mecz w ATP Tour od października 21-latek rozegra z Danielem Altmaierem lub Andreasem Seppim. W ¼ finału możliwe jest starcie z innym amerykańskim diamentem, Brandonem Nakashimą. Półfinalista NextGen ATP Finals 2021 wylosował doświadczonego Johna Millmana. W przypadku zwycięstwa 20-latek podejmie albo legendarnego Feliciano Lopeza, albo Jordana Thompsona.

Kwarta trzecia to miejsce, w którym znaleźli się dwaj amerykańscy giganci. Tym bardziej doświadczonym i wyżej sklasyfikowanym jest John Isner. Pierwsze starcie 36-latka zapowiada się na prawdziwy hit, bowiem jego przeciwnikiem zostanie Kevin Anderson lub Sam Querrey. Tym młodszym wielkoludem jest Maxime Cressy, który szturmem wbił się do czołowej sześćdziesiątki rankingu ATP. Tenisista urodzony w Paryżu wydaje się mieć otwartą drogę do najlepszej ósemki imprezy. Najpierw na jego drodze stanie kwalifikant. Później czeka go pojedynek z obdarzonym „dziką kartą”, nieklasyfikowanym Calebem Chakravarthim lub kolejnym zawodnikiem z eliminacji.

W ostatniej części drabinki znalazł się ostatni z amerykańskich wieżowców, triumfator Dallas Open 2019 – Reilly Opelka. 24. tenisista świata rozpocznie drogę po dobry wynik od spotkania z Denisem Kudlą lub kwalifikantem. W ewentualnym ćwierćfinale Opelka może spotkać się z jedynym rozstawionym uczestnikiem turnieju nie będącym obywatelem Stanów Zjednoczonych, Adrianem Mannarino. Francuz w pierwszej kolejności skrzyżuje rakiety ze Steve’em Johnsonem. Jeśli reprezentant „trójkolorowych” awansuje dalej, na jego drodze stanie Mitchell Krueger lub Yoshihito Nishioka.

Kursy na triumf w turnieju od forBET

Podobnie jak w przypadku innych imprez rozgrywanych w tym tygodniu, bukmacherzy nie wyłonili jednoznacznego faworyta Dallas Open. Najniższy kurs widnieje przy nazwisku Taylora Fritza, któremu niewiele ustępuje Reilly Opelka. Kolejni czterej zawodnicy otrzymali niemal jednakowe szanse na końcowy sukces. Są to: Jenson Brooksby, Maxime Cressy, Brandon Nakashima i John Isner. Jedno jest pewne: jeśli imprezy nie wygra Amerykaninem, będziemy świadkami sporej niespodzianki.

Gra podwójna

W rywalizacji deblistów najwyżej rozstawieni zostali Marcelo Arevalo i Jean-Julien Rojer. Ich pierwszymi rywalami będą bracia: Ivan i Matej Sabanov. Para numer dwa to Austin Krajicek i Hugo Nys. Amerykanin i Monakijczyk podejmą finalistów ubiegłotygodniowego Open Sud de France w Montpellier, Lloyda Glasspoola i Harriego Heliovaarę. Siły połączą również John Isner i Jack Sock. Gospodarze zmierzą się z rozstawionymi Aleksandrem Nedovyesovem i Aisamem-Ul-Haqiem Qureshim.

Więcej statystyk o turniejach ATP znajdziecie TUTAJ!


Pamiętaj, że wszystkie turnieje możesz obstawiać w forBET, a korzystając z kodu TBD otrzymujesz pakiet powitalny o wartości 2350 PLN, a w tym m.in. zakład bez ryzyka do 100 PLN oraz 14 dni gry bez podatku!

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie sport_900x300.gif

Dyskusja o tenisie przez cały rok w naszej grupie!